Urlop nad morzemUrlop › Stutthof — Były Obóz Koncentracyjny, muzeum

Stutthof — Były Obóz Koncentracyjny, muzeum

STUTTHOF — BYŁY OBÓZ KONCENTRACYJNY. W dniu 2IX 1939 roku przywieźli tutaj hitlerowcy pierwszych więźniów. Byli to przeważnie gdańszczanie, aktywni w polskim życiu kulturalnym i społecznym na terenie Wolnego Miasta Gdańska, oraz działacze polscy z terenu Prus Wschodnich. Całością akcji kierował SS-Hauptsturmfuhrer Max Pauly, z zawodu ekspedient, ten sam, który dowodził egzekucją 39 obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku.

Wacław Lewandowski, więzień obozu nr 6700, tak opisuje pierwsze zetknięcie się ze Stutthofem:
Po wyładowaniu nastąpiła ponowna brutalna rewizja osobista, przeplatana gęsto biciem. Natychmiast zapędzono nas do wykopów pod fundamenty przyszłych baraków, do ścinania drzew i karczowania pni. Późnym wieczorem otrzymaliśmy po około pół litra bardzo wodnistej zupy z brukwi i sto gramów chleba. Śmiertelnie zmęczeni, bez mycia i rozbierania waliliśmy się na ziemię. Nawet najodporniejsi psychicznie załamywali się i płakali z bólu, zmęczenia i upodlenia.
Więźniowie obozu pracowali pierwotnie przy jego budowie i rozbudowie, a następnie w różnych warsztatach rzemieślniczych oraz warsztatach zbrojeniowych.
Racje żywnościowe były znikome. Początkowo bochenek chleba musiał starczyć na 16, a czasami 20 osób, a od roku 1941 ustalono normę: 1 kg chleba na 8 więźniów oraz 3/4 litra cienkiej zupy z brukwi na dzień. Głodni więźniowie wykradali jedzenie psom esesmańskim. Ciężka praca ponad siły, złe wyżywienie, choroby i sadystyczne znęcanie się wyniszczały więźniów.
W roku 1942 rozpoczęto budowę krematorium. Początkowo miało ono tylko jedno palenisko i opalane było ropą. Potem, w związku z rozbudową obozu i ze zwiększeniem się śmiertelności, dobudowano dwa paleniska na węgiel, tak że można było spalać 150 ciał dziennie.
Od roku 1943 czynna była komora gazowa. Był to budynek murowany o wymiarach 8,5×3,5×3,0 metry, zamykany hermetycznie. Do komory wpędzano po 50 więźniów i od góry wsypywano śmiercionośny „Cyklon B”. Śmierć następowała po pół godzinie.
W dniu 25 1 1945 r. o godzinie 6.00 rozpoczęła się ewakuacja obozu. 25 tysięcy więźniów podzielonych na kolumny po 1,5 tys. ruszyło do upiornego marszu w kierunku Lęborka. Drogi były zasypane śniegiem, temperatura wynosiła od —15 do —20 stopni. Dobijanie wyczerpanych i padających więźniów było masowe i powszechne. Ludność kaszubska próbowała przekupić esesmańską eskortę, aby podać więźniom nieco żywności. Czasami udawało się to, jednak na niektórych postojach esesmani po prostu wylewali gorącą zupę na ziemię.
Tymczasem w Stutthofie zostało jeszcze 10 tys. więźniów chorych i słabych. Śmiertelność osiągnęła takie rozmiary, że ciała układane w stosy po 600 do 800 polewano ropą, przekładano gałęziami i palono. Wiatr roznosił daleko popiół i dym.
Według oficjalnych danych niemieckich przez obóz przewinęło się 117 tys. więźniów 27 narodowości. Zginęło przypuszczalnie około 85 tys!, z czego 12—15 tys. w czasie ewakuacji. Nieliczni pozostali przy życiu więźniowie wyzwoleni zostali w dniu 10 maja 1945 roku przez jednostki Armii Radzieckiej pod dowództwem Lejtnanta Saszy Jegorowa.
Na terenie byłego obozu urządzono muzeum. Tym, którzy tu zginęli, i tym, którym udało się przetrwać, społeczeństwo polskie postawiło pomnik: obok dwunastometrowej bryły, zakończonej rzeźbą twarzy ludzkich, olbrzymia płyta i kurhan — mauzoleum-relikwiarz. Z płyty wychylają się cienie ludzkich strzępów pełnych dramatycznego wyrazu. Pomiędzy nimi napisy:
„Los nasz dla was przestrogą ma być — nie legendą”.
„Pamiętamy, oskarżamy, przestrzegamy”.
„Jeśli ludzie zamilkną — głazy wołać będą”.

Czytaj również:

  • brak.